Grupa SATERNUS

Producent i dystrybutor urządzeń na place zabaw

Jesteś tutaj : Strona główna  / O firmie  / Aktualności

Aktualności

Dzieci mogą uczyć się fizyki na placu zabaw

place zabawWstęga Moebiusa, mająca jedynie dwa wymiary oraz wirujący spodek, na którym można się kręcić bez obaw o upadek, chociaż jest nachylony względem podłoża. Na nowym placu zabaw na tyskim osiedlu Balbina zamontowano urządzenia, które pomogą dzieciom poznać prawa fizyki.

Sześcioletni Karol Kupiec chwyta się dłońmi otworów w szarej, plastikowej konstrukcji do wspinaczki i wędruje po niej, jak małpka, raz wznosząc się na wybrzuszeniach w górę, innym razem zwisając głową w dół. Jest w stanie przejść cały skręcony tor i wrócić do punktu wyjścia, choć na pierwszy rzut oka wydaje się to niemożliwe. To dlatego, że urządzenie ma kształt wstęgi Moebiusa, czyli taśmy, sklejonej dwoma końcami, z których jeden odwrócono o 180 stopni. Ten z pozoru prosty zabieg sprawia, że wstęga nabiera niezwykłych właściwości: traci trójwymiarowość i ma już tylko jedną powierzchnię i jedną krawędź.

O tym wszystkim Karol uczyć będzie się dopiero w szkole ponadgimnazjalnej, ale już teraz tata, z wykształcenia inżynier, który przyszedł z synem na plac zabaw, opowiedział mu na ten temat co nieco. - Ten plac to kapitalny pomysł. Kiedy sam byłem dzieckiem praw fizyki uczyliśmy się na podwórku tylko w taki sposób, że ktoś spadł z trzepaka i wtedy dowiadywał się o istnieniu grawitacji - śmieje się pan Marek, tata Karola.

Na tyskim placu metody nauki są bardziej wyrafinowane i przede wszystkim niebolesne, bo ewentualne upadki amortyzuje bezpieczne podłoże.

Czteroletnia Agatka Palka właśnie pobiera lekcję z zakresu działania siły odśrodkowej, wirując na pochyłym spodku. Choćby nie wiadomo jak szybko się kręciła, nie spadnie, bo ta tajemnicza moc trzyma ją wciąż na okrągłej platformie. Z kolei bliźniaki Basia i Mateusz Piątkowie usiedli na umocowanych na wielkich śrubach siodełkach i, kręcąc się wokół własnej osi, wznoszą się ku górze konstrukcji, ścigając się, kto szybciej znajdzie się na jej szczycie. Potem po linkach i platformach schodzą na dół.

Na placu, oprócz urządzeń umożliwiających naukę fizyki, są też takie służące wyłącznie zabawie: rozmaite bujaki i huśtawki, dwie piaskownice, wielka pajęczyna do wspinaczki, domek ze schodkami i zjeżdżalniami, plastikowa perkusja, na której dzieci mogą wybijać rytm przy zabawie oraz urządzenie przypominające wielkie liczydło, a służące do gry w kółko i krzyżyk. Zainteresowanie maluchów budzi też, ustawiony na skraju skweru, pomnik gąski Balbinki, patronki osiedla.

Nietypowy plac zabaw podpatrzył w warszawskim parku Żeromskiego Michał Gramatyka, wiceprezydent Tychów i zaciekawił nim Marka Kaszubę, prezesa Tyskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, gospodarza osiedla Balbina, który wygospodarował na jego wyposażenie 786 tys. zł. - Chcieliśmy zainwestować w dzieci, bo Balbina to osiedle młodych rodzin, o największym obecnie przyroście naturalnym w Tychach - mówi Kaszuba.

Miasto planuje, że podobny plac zabaw powstanie niebawem także w Paprocanach.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice,
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8185051,Dzieci_moga_uczyc_sie_fizyki_na_placu_zabaw__ZDJECIA_.html



Plac zabaw rozwija

Już niespełna roczny maluch na widok placu zabaw i bawiących się na nim dzieci uśmiecha się od ucha do ucha. Trudno się dziwić – radosne piski dobiegające z niego to wspaniała zachęta do wspólnej zabawy.

Zwłaszcza teraz, kiedy zbliżają się wakacje będzie mnóstwo okazji, żeby odwiedzić plac zabaw niedaleko domu czy też ten przygotowany na podwórku przed domem.

PO PIERWSZE BEZPIECZEŃSTWO

Bezpieczne place zabaw to takie, które zostały zaprojektowane tak, aby dzieciom nie stało się na nich nic złego. Zwróć uwagę na to, by plac zabaw, na który się wybieracie:

* był wysypany piaskiem lub wyłożony tworzywem, dzięki czemu upadki nie będą od razu prowadziły do kontuzji,
* był ogrodzony – co zapewnia odpowiednią higienę i ochronę przed chociażby psimi odchodami,
* posiadał zabawki o bezpiecznej konstrukcji, tzn., aby żaden ze sprzętów nie posiadał otworów, w które dziecko mogłoby włożyć główkę lub rączki, a później miałoby problem z ich wyjęciem oraz aby żadna z zabawek nie posiadała zniszczeń niosących ryzyko skaleczenia lub kontuzji.


Ważnym elementem gwarantującym bezpieczeństwo jest możliwość dostępu do dziecka niezależnie na jakiej zabawce się znajduje.

ZALETY PLACU ZABAW

Główna zaleta placów zabaw to fakt, że znajdują się one na dworze. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach kiedy dzieci sporo godzin spędzają przed telewizorem oglądając bajki lub przed komputerem grając w gry. A przecież czas intensywnego wzrostu naszego dziecka wymaga zwiększonego zapotrzebowania na ruch na świeżym powietrzu, który sprzyja prawidłowemu rozwojowi. Poza tym, jeśli nauczymy nasze dziecko aktywnie spędzać czas jest duża szansa, że w życiu dorosłym będzie to dawało mu wiele radości z korzyścią dla jego zdrowia.

Niewątpliwie wizyty na placu zabaw to wspaniały trening umiejętności społecznych. Dzieci uczą się czekać na własną kolej – stojąc w kolejce do zjeżdżalni, uczą się dzielenia – poprzez wymianę foremkami z innym dzieckiem siedzącym w piaskownicy, uczą się także wprawiać rzeczy w ruch – tu np. karuzelę. Plac zabaw to także trening współpracy, kreatywności oraz współzawodnictwa. Dzięki zabawie z innymi dziećmi nasza pociecha poznaje własne możliwości. Zaczyna także uczyć się budować relacje z innymi oraz zdobywa wiedzę o sobie i kontaktach między rówieśnikami, poznając przy tym szereg pozytywnych, jak i mniej przyjemnych uczuć.

Poza umiejętnościami społecznymi nasze dziecko kształtuje tu również swoje zmysły. Zabawa na wielu sprzętach znajdujących się na placu zabaw to doskonały trening dla układu nerwowego i mózgu.

PLAC ZABAW UCZY

Dzięki sprzętom, które znajdują się na placach zabaw, dzieci mają możliwość nauki kontrolowania swojego ciała, poznają jego ograniczenia, zdobywają umiejętność koordynowania i planowania swoich ruchów, uczą się utrzymywać równowagę, co procentuje już w niedalekiej przyszłości. I tak:

HUŚTAWKA

Bujanie się na huśtawce uspokaja. Uczy też dziecko utrzymywania równowagi. Huśtanie wpływa pozytywnie na koncentrację i skupienie, opanowuje rozkojarzenie.

KARUZELA

Chociaż czasem od samego patrzenia na nią, gdy jest w ruchu może zakręcić się w głowie, to podobnie jak huśtawka uczy utrzymywać równowagę. Kiedy oprócz siedzenia na niej dziecko ma możliwość wprawienia ją w ruch i pchania, gdy siedzą już na karuzeli koleżanki lub koledzy - uczy poczucia własnej siły, panowania nad własnym ciałem oraz pomaga poznać własne możliwości.

ZJEŻDŻALNIA

To także trening możliwości własnego ciała. Ruch i zmiana wysokości to tak jak w przypadku huśtawek i karuzeli nauka utrzymywania równowagi. Dzieci uczą się balansowania własnym ciałem, dzięki czemu podczas zabawy na zjeżdżalni uczą się perfekcyjnego zjazdu, niekończącego się upadkiem, a wstaniem.

PIASKOWNICA

To miejsce przypominające wyspę skarbów. Często zdarza się, że małe dzieci mają nieodpartą pokusę zasmakowania jej w dosłownym znaczeniu tego słowa. Piasek nierzadko wędruje wtedy do buzi. Tu nasza rola sprowadza się do zapobiegania podobnym sytuacjom i nauczenia dziecka na czym polega zabawa w piaskownicy.

Jeśli chodzi o zdobywane umiejętności, to niewątpliwie piaskownica pobudza receptory w rączkach, uczy rozróżniania faktur (czyli kontrolowania wzrokiem jakie coś jest). Kiedy jesteśmy pewni, że piaskownica jest czysta, a piach systematycznie wymieniany, pozwólmy naszemu maluszkowi pochodzić w nim boso. Stópki także odbierają impulsy i przekazują je do mózgu. Piaskownica kształtuje więc zmysł dotyku, który jest pierwszym i podstawowym, współdziałającym z innymi zmysłami i pomagającym w ich harmonijnym rozwoju.

DRABINKI

Naprzemienne ruchy rączek i nóżek naszej pociechy, niezbędne do wspinania się po drabinkach, to wspaniały trening dla współdziałania obu półkul mózgowych, a dzięki temu współdziałania chociażby zmysłów, np. wzroku ze słuchem. Wspinanie się po drabinkach to także rozwijanie poczucia równowagi oraz usprawnianie rączek poprzez naprzemienne chwytanie i rozluźnianie. Dzięki tym czynnościom maluch lepiej czuje swoje ciało.

MOST ZWODZONY (BALE NA ŁAŃCUCHACH)

To prawdziwe wyzwanie dla dziecka. Niełatwo jest przejść po wąskich balach z jednej strony na drugą. Taka nauka utrzymania równowagi przydaje się zwłaszcza tym maluszkom, które często się potykają i nie umieją utrzymać równowagi. Taka zabawa uczy również koordynowania ruchów różnych części ciała, trenuje śledzenie wzrokiem i czucie ruchów.

BUJACZKI NA SPRĘŻYNIE

Dostarczają dzieciom dużo frajdy – mogą się na nich pokołysać, ale żeby to zrobić same muszą wprawić zabawkę w ruch. Ruchy do przodu i do tyłu uczą odczuwania własnego ciała, poczucia własnej siły oraz utrzymywania równowagi.

Wniosek zatem jest jeden - place zabaw to wspaniała zabawa, która uczy i rozwija. Pamiętajmy, że drobne upadki czy brudne ubranka to nic w porównaniu z tym czego uczy się nasza pociecha.

Autor: Redakcja dziecko24.pl



Źródło: http://dziecko24.pl/artykul/311/5/Plac-zabaw-rozwija/d,detail_template


Szaleństwa na placu zabaw uszczęśliwiają dzieci, ale czy tylko?

Nie trzeba być psychologiem by wiedzieć, że szczęście jest nieodzowne do prawidłowego rozwoju naszych pociech. Na co dzień staramy się wywoływać uśmiech na ich twarzach tak często, jak tylko jest to możliwe. Czasem, bojąc się o bezpieczeństwo dzieci nie pozwalamy, by wspinały się na drabinki, spacerowały po murku, czy balansowały na krawężniku, ale czy na pewno dobrze robimy?

Naukowcy dowodzą, że aktywność fizyczna i zabawy ruchowe powodują rozwój mózgu, a dokładniej, wzrost połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi (neuronami). Im lepszy i szybszy przepływ informacji pomiędzy tymi komórkami, tym sprawniejsze myślenie i działanie. Dodatkowo przebywanie na świeżym powietrzu oraz ruch, zwiększają dopływ tlenu do mózgu. A tlen i glukozę możemy porównać z paliwem, bez niego nasza maszyna nigdzie nie pojedzie.

Balansowanie, chodzenie po równoważni oraz wspinanie się na drabinki, angażując do pracy obie ręce i nogi równocześnie, rozwijają zmysł równowagi i koordynację ruchową, czyli zmuszają do współpracy prawą i lewą półkulę mózgową.

Harmonijna komunikacja między półkulami przyspiesza nasze reakcje, polepsza kojarzenie oraz zapamiętywanie, czyli rozwija inteligencję.
A czy nie na tym nam zależy równie bardzo, jak na zdrowiu i bezpieczeństwie naszych dzieci. Im więcej połączń między jedną, a drugą półkulą mózgu tym bystrzejszy właściciel Szarej Istoty. Szybciej kojarzy pojęcia i zjawiska, dobrze zapamiętuje różne informacje i sprawniej się wypowiada. Rozwój połączeń między neuronami usprawnia procesy uczenia się i to zarówno jazdy na rowerze, jak i pisania i czytania.

Warto dbać o to, by połączeń tych było jak najwięcej. Pamiętajmy,że tworzą się one również w czasie wirowania, turlania, huśtania, pełzania oraz tańca. Tańczyć możemy nawet podczas odkurzania, a wirowanie na łące lub w parku to naprawdę wesoła zabawa. Nie bójmy się, że nasze dziecko ubrudzi się trawą podczas turlania. Dzisiejsze proszki dają sobie z nią radę, a jedyne, co może się wydarzyć (jeśli zabawa odbywa się w bezpiecznym miejscu) to to, że dziecku na chwilę zakręci się w głowie (my takie szaleństwo znieślibyśmy dużo gorzej).

Juz w 1975 Ruth Rice z Texasu udowodniła, że nawet 15 min. kołysania, masowania, turlania i głaskania wcześniaków, wykonywane cztery razy dziennie znacznie poprawia ich koordynację ruchową, przez co przyspiesza ich ogólny rozwój. Badania wykazały, że wcześniaki przytulane, masowane i głaskane rozwijały sie szybciej od grupy wcześniaków pozbawionych tych przyjemności. A więc drogie mamy nie myli was wasz instynkt, gdy przytulacie i kołyszecie płaczące niemowlę, najwyraźniej jest mu to niezbędne, by mogło prawidłowo się rozwijać.

Dowiedziono także...
Że 50% zdolności człowieka do nauki rozwija się w ciągu pierwszych czterech lat życia, a kolejne 30% wykształca się do ósmego roku życia. Podczas tych decydujących lat tworzą się drogi nerwowe, na których opiera się cała przyszła zdolność do uczenia się. Niektórzy twierdzą, że po ukończeniu dziesiątego roku życia przez dziecko rozgałęzienia komórek nerwowych (dendryty), które nie wytworzyły połączeń - obumierają. Lecz nie martwcie sie nasz mózg zdolny jest do rozwoju przez całe nasze, długie życie, dlatego też nigdy go nie zaniedbujcie.

Osobiście podzielam pogląd mówiący, że każde dziecko przychodząc na świat ma szanse zostać geniuszem! I tylko od tego, w jakim środowisku i w jaki sposób będzie wzrastać, zależy czy nim zostanie.

Dzieci mają wrodzoną naturę badaczy, pozwólmy im, więc poznawać otaczający świat i własne możliwości w bezpiecznym otoczeniu. A nasza obecność na placu zabaw niech ograniczy się do zachęty, podziwiania wyczynów i asekuracji. Im częściej nasze dzieci będą wspinać się, huśtać i wirować, tym lepiej i sprawniej będzie im to wychodziło i tym lepiej będzie pracował ich mózg. A my stojąc blisko, zawsze możemy interweniować w niebezpiecznym momencie i uratowac brzdąca przed bolesnym upadkiem.


Tekst Kamila Waleszkiewicz



Źródło: http://miastodzieci.pl/dla_rodzicow/70:/117:szalenstwa-na-placu-zabaw-uszczesliwiaja-dzieci-ale-czy-tylko


Rozwój- Place zabaw dla dzieci

Co dziecko zyskuje dzięki szaleństwom na huśtawce? Dlaczego panicznie boi się zjeżdżalni, a trudno je ściągnąć z drabinek? Zachęcać do akrobacji czy dać spokój?

Zjeżdżalnia.

Pokonanie pierwszego strachu przed bezwładnym zjechaniem jest pierwszym ćwiczeniem kształtującym „odwagę ruchową”.



Piaskownica

– pod warunkiem, że piasek jest czysty. Chodzenie po piasku wzmacnia mięśnie nóżek. Przesypywanie, uklepywanie i stawianie babek to doskonały trening dla rączek, okazja do porównania własnych osiągnięć z osiągnięciami kolegów.



Ścieżka zdrowia.

Trapy z lin, ukośne i poziome drabinki, poprzeczne platformy i zbudowane na wysokości domki. Pokonywanie takiego toru to ćwiczenie mięśni całego ciała. Taka zabawa pobudza wyobraźnię, kształtuje planowanie przestrzenne ruchu i koordynację ruchową. Ruch zaś pobudza rozwój nie tylko pracę mięśni, ale również serca i płuc, co ma szczególne znaczenie w okresie dzieciństwa, kiedy nasz maluch szybko rozwija się i rośnie.


Ruch ma też istotny wpływ na kształtowanie się i pracę mózgu dziecka. Zabawy ruchowe zwiększają napływ krwi do mózgu, a tym samym jego dotlenienie: mózg bardzo tego tlenu potrzebuje, aby prawidłowo funkcjonować. Pod wpływem ruchu wydzielają się również w mózgu substancje chemiczne (neurotrofiny), które pobudzają rozwój komórek nerwowych i usprawniają połączenia między nimi.

Każdy nasz ruch wymaga współdziałania wielu mięśni, orientacji w otoczeniu, wiedzy o stanie własnego ciała, wykorzystania informacji zgromadzonych w magazynach pamięci... Angażuje więc wiele obszarów mózgu, co wpływa na rozwój umysłowy dziecka.

Dynamiczne zabawy ruchowe pobudzają również zlokalizowany w uchu wewnętrznym narząd równowagi, co z kolei wpływa na usprawnienie ruchów dziecka.

autor: Dorota Spychalska
Źródło: Rodzice 06/10


Źródło: http://www.rodzice.pl/male-dziecko/rozwoj/plac-zabaw-dla-dzieci.html


Z historii dziecięcych zabaw

Zupełnie inaczej wyglądały zabawy dzieci parę wieków temu. Zapewne nikt z nas nie chciałby powrotu do czasów, w których sześcioletnie maluchy szły do pracy najemnej lub pomagały w gospodarstwie, a jedyną ich zabawką była własnoręcznie wykonana piłka lub lalka z gałganków, niemniej to właśnie brak gotowych zabawek niezwykle rozwijał twórczy potencjał w dzieciach. Rozbudzał umiejętność współpracy, komunikacji, samodzielność i odwagę pokonywania przeszkód.
Fascynującym źródłem informacji na temat zabaw dzieci w mieście jest obraz Pietera Breugla starszego „Zabawy dziecięce” z 1560 r. Historycy sztuki doszukali się na nim 91 różnych zabaw. Część z nich nie wymaga użycia żadnych sprzętów, jednak do wspólnej zabawy niezbędni są inni uczestnicy. Widzimy zabawy w ciuciubabkę, chowanego, skoki, turnieje „rycerskie”. Niektóre dzieci używają do zabawy zwyczajnych domowych przedmiotów w postaci: kija od szczotki, beczek, metalowych obręczy, cegieł. Podobną tematykę podjęła PJ Crook na obrazie zatytułowanym: „Plac zabaw”. Artystka przedstawia dzieci bawiące się wspólnie, bez żadnych sprzętów typowych dla tego typu przestrzeni.
Dzieci w mieście bawiły się tym, co znalazły w domu lub na ulicy. Dzieci wiejskie, pracujące w gospodarstwie domowym, korzystały z tego, co dostarczała otaczająca je natura. W 9. Roczniku wydanym przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie i zatytułowanym „Dziecko wiejskie” tak zostały opisane zabawy dzieci w wieku od dwóch do czterech lat: „W pogodne dni dzieci bawiły się same w obejściu lub też wałęsały się po wiejskich drogach, łąkach czy pobliskich lasach. […] Zabawki małych dzieci nie były zbyt skomplikowane. Prosty kij z doczepionym sznurkiem mógł być krową czy koniem.” Starsze dzieci pomagały rodzicom, jednak mimo ograniczonego czasu również szukały sposobności do zabawy. „W trakcie pasienia krów zbierano kwiaty, trawy i robiono wianki, a w miejscach podmokłych koszyki, trzepaczki i czapki z sitowia. Z patyczków i słomy – lalki, zwierzątka.” Budowane szałasy chroniły przed deszczem, ale stawały się również miejscem zabaw. Dzieci uwielbiały bujać się na zaimprowizowanych huśtawkach, wspinać się na drzewa, zjeżdżać na płatkach kory po twardej, śliskiej trawie, zwanej psianką, a zimą na sankach. Ciekawą zabawą było sypanie obrazów z piasku. „Już małe dzieci usypują z piasku (…) różne „stecki”, czyli dróżki i ścieżki, węże, koła, spirale itp. Robią to niekiedy wprost na ulicach i drogach wiejskich niebrukowanych.”1 W 1929 r. ukazała się we Lwowie publikacja Seweryna Udzieli pt. „Zabawki z roślin”. Autor opisuje, w jaki sposób dzieci w dawnym województwie krakowskim dawały sobie radę z brakiem zabawek. „Dzieciom wiejskim, żyjącym ciągle na łonie przyrody dostarcza ona przez rok cały nowego materjału na zabawki. Prawie każda trawka, każdy kwiatek da się użyć do tego celu [...]”. W publikacji zamieszczono opisy zabaw i zabawek, uszeregowanych według pór roku. Są to różnego typu piszczałki i pukawki, plecionki, sikawki, pistolety i proce, młynki na wodzie, korale, wiatraczki, a nawet strach z dyni.

Moda na folk
W ostatnich latach obserwujemy rosnące zainteresowanie etnografią. Motywy ludowe pojawiają się we wzornictwie przemysłowym (np. dywany Moho Design, pufy Vox), grafice (nadruki na koszulki Chrum.com), a nawet w architekturze (pawilony polskie na EXPO w Szanghaju i Aichi). W Polsce od kilku lat organizowane są festiwale, targi, wykłady i warsztaty na ten temat.
I tak w trakcie pierwszej edycji Etnodizajn Festiwal w Krakowie w 2009 r. zaprezentowano trzy wystawy, zorganizowano panel dyskusyjny oraz spacer śladem pierwszych krakowskich „etnodizajnerów”. Podczas drugiej edycji, w maju br, wystawy zaaranżowano w przestrzeni publicznej. Wśród nich znalazła się interaktywna wystawa „mega-zabawek” dla dzieci i dorosłych, która miała miejsce na Bulwarze Poleskim. W trakcie wystawy „Rzecz małopolska – Park doświadczeń kulturowych”. dzieci uczyły się rozumieć tradycję oraz współczesny świat. Jak piszą organizatorzy: „Wszystkie realizacje to wynik przetworzenia motywów zdobniczych oraz wytworów rzemieślniczych charakterystycznych dla Małopolski. To również wyraz szacunku dla dawnych technik malowania, wycinania, wyplatania czy rzeźbienia w drewnie […]. Artystycznie przetworzone i przeniesione na grunt współczesności mają pokazać, jak inna może być przestrzeń miejska, gdyby w sposób przemyślany wprowadzić do niej design inspirowany etnografią”. Druga wystawę, pod hasłem „Wolnica, Wolność, Wyobraźnia”, zlokalizowano na placu Wolnica. Do jej stworzenia zostali zaproszeni polscy projektanci, których zadaniem było zapoznanie się z przedmiotami prezentowanymi w Muzeum Etnograficznym, „wsłuchaniu się” w nie i uruchomieniu wyobraźni.


Anna Komorowska
pracownia k.


1. Chętnik A.: Twórczość ludowa Kurpiów w dziedzinie sztuki, w: „Polska sztuka ludowa” v. 18: 1964


Źródło: http://archiwum.komunalny.home.pl/archiwum/index.php?mod=tekst&id=11410